Niby liczy się droga, a nie cel, jak również nie trzeba złapać króliczka, wystarczy go gonić – problem w tym, że Twój pracodawca albo partnerka, z którą umówiłeś się na randkę, mogą mieć na ten temat nieco inne zdanie i telefon z GPS się czasami jednak przydaje.
Jako właściwy uchwyt wykorzystałem tani i popularny model GUB-84. Jest on przeznaczony do roweru i nie da się go w prosty sposób zamontować na motocyklu wyposażonym w kierownicę typu clip-on. Stąd właśnie pomysł na ten niewielki projekt.
Pierwotnie rolę elementu pośredniczącego pomiędzy uchwytem a motocyklem pełnił zwykły stalowy kątownik kupiony w markecie budowlanym. Wystarczyło wywiercić w nim kilka otworów i lekko go dogiąć. Mimo że poświęciłem na montaż jakieś pół godziny, to gotowy uchwyt służył mi bez problemów przez kilka lat, choć, trzeba przyznać, wyglądał raczej amatorsko. Niestety kątownik, wykonany prawdopodobnie z materiału najniższej jakości, po pewnym czasie pękł w miejscu gięcia. Na szczęście nie wydarzyło się to podczas jazdy ani z telefonem zamocowanym w uchwycie. Tym razem postanowiłem poświęcić projektowi nieco więcej uwagi i przemyśleć całość od początku.
Stalowy element (oznaczony na szaro na zrzutach ekranu z CAD-a) został wykonany z kątownika aluminiowego o grubości 3mm, całkowitej długości około 70 mm i długości ramion równej 20 oraz 25 mm. Kształt wyciąłem zgrubnie za pomocą szlifierki kątowej, a następnie tą samą metodą usunąłem zadziory i zaokrągliłem krawędzie. Otwory mocujące do półki kierownicy i clip-ona mają średnicę pod śruby M8. Ich wzajemny rozstaw (w Hondzie CBR600RR wynosi około 28 mm) nie musi być szczególnie dokładny, ponieważ półka kierownicy i clip-on nie są ze sobą trwale połączone, a sam clip-on można przesuwać wzdłuż lagi podczas montażu.
Element aluminiowy odpowiada za przenoszenie obciążeń mechanicznych, natomiast części drukowane w technologii 3D umożliwiają obrót telefonu oraz regulację jego wysokości. Dzięki temu można uniknąć kolizji zarówno z lagą zawieszenia, jak i ze stacyjką oraz kluczykiem.
Śruba wyposażona w drukowane radełkowane pokrętło miała początkowo umożliwiać ręczne blokowanie wysokości oraz kąta obrotu uchwytu. W praktyce okazało się jednak, że uchwyt telefonu koliduje z dłonią i utrudnia mocne dokręcenie śruby. Z tego powodu na zdjęciach zamontowanego uchwytu pokrętło nie jest już obecne – zastosowałem zwykłą śrubę, którą dokręcam kluczem. OK, klucz jest potrzebny, ale, mam nadzieję, wystarczy to zrobić jeden raz, przy montażu, a potem dokręcanie nie będzie potrzebne.





