Z okazji kończącego się karnawału postanowiliśmy ze znajomymi i rodziną zrobić sobie imprezę karaoke – a jak wiadomo, nie można wczuć się w rolę gwiazdy rocka bez odpowiedniego nagłośnienia. Obowiązek nagłośnienia wziąłem na siebie: kupiłem zestaw dwóch mikrofonów bezprzewodowych z zamiarem podłączenia ich do miniwieży albo głośnika Bluetooth (za pomocą line-in, żeby uniknąć opóźnień).
Niestety – amplituda sygnału audio z wyjścia odbiornika mikrofonów okazała się być mniej więcej 10 razy za niska, by można było uzyskać satysfakcjonujący poziom głośności. No ale co to dla mnie, elektronika 🙂

Sercem zarówno mikrofonów jak i odbiornika jest procesor DSP AC7063M2, wyposażony w przetworniki A/C (wykorzystywane w mikrofonach), C/A (wykorzystywane w odbiorniku) oraz tor radiowy. Odbiornik generuje sygnał monofoniczny wykorzystując wyjścia DAC1 i DAC2 procesora pracujące w przeciwfazie. Masa układu nie jest zatem połączona z masą odbiornika (jest pływająca). Uznałem, że wzmocnienie rzędu 10 V/V powinno dopasować poziom sygnału do wymagań typowego line-in.
Użyłem następującej konfiguracji wzmacniacza:

Co ciekawe – wykorzystanie tylko jednego wyjścia, DAC+ oraz zwarcie R5 przez dodatkowy kondensator do masy powodowało, iż na wyjściu pojawiało się sporo artefaktów wynikających z pracy procesora, migania diody itp. Moim zdaniem nie ma to związku z przenikaniem zakłóceń z linii zasilania – sądzę raczej, iż źródłem dodatkowych zakłóceń był DAC pracujący w trybie common mode. Z kolei praca w trybie differential mode, z wykorzystaniem DAC+ i DAC-, w znaczącej części usuwa te zakłócenia. W takim trybie pracy wyraźnie obniżony jest poziom zakłóceń, jak również słyszalnie obniża się poziom szumu. Wzmacniacz zlutowałem na płytce uniwersalnej dedykowanej do montażu układów SMD. Dzięki małym wymiarom wzmacniacz zmieścił się do obudowy odbiornika.
Rozważałem zastosowanie przedwzmacniacza pomiędzy mikrofonem a DSP, ale doszedłem do wniosku, że zwiększenie amplitudy sygnału wejściowego, jakkolwiek korzystne z perspektywy stosunku sygnał/szum, tak może zaburzyć pracę automatyki (jeżeli jest zaimplementowana) oraz doprowadzić do przesterowania przetwornika A/C. Poza tym potrzebne byłyby modyfikacje obydwu mikrofonów, podczas gdy modyfikacja odbiornika wymaga tylko jednego dodatkowego wzmacniacza.
Podsumowanie
Przed modyfikacją, by uzyskać jako taki poziom głośności, musiałem moją miniwieżę rozkręcić do maksimum, a nie oznaczało to wcale, że było głosno – jedynie, że głośniki miniwieży były głośniejsze od samego śpiewającego. Zastosowanie wzmacniacza podniosło sygnał do sensownego poziomu i pozwoliło skręcić gałkę głośności na tyle, żeby ewentualne sprzężenie nie uszkodziło głośników wysokotonowych.
O amatorskim charakterze tych mikrofonów niech świadczy fakt, że wyświetlacz kanału (czy też częstotliwości) jest tak naprawdę naklejką podświetloną od tyłu diodą LED. Notabene napis na niej, 2.4 GHz, nie odzwierciedla faktycznej częstotliwości pracy, która wynosi około 433 MHz. Ponadto rzekoma antena odbiornika nie jest w żaden sposób połączona układem – jej odlutowanie nie wpływa na działanie toru radiowego.
Ostatecznie mikrofony jednak działają sprawnie i mam nadzieję, że przysporzą nam jeszcze radości podczas którejś z kolejnych imprez. Pozostaje jeszcze mieć nadzieję, że taki sam zestaw mikrofonów nie będzie w tym samym czasie nagłaśniał imprezy w sąsiednim domu, bo mam wrażenie, że kanał radiowy jest wspólny dla wszystkich zestawów mikrofonów tego producenta – może to jest to wręcz taki oficjalny “radiowy kanał karaoke” 🙂 ?