Komu to potrzebne?
Tytuł tego posta w zasadzie w pełni oddaje jego treść, ale pozwolę sobie go trochę rozwinąć. Kilka lat temu, niedługo po zakupie mojej pierwszej drukarki 3D, zaprojektowałem ładowarkę do akumulatora mojego starego (ale wciąż jarego) aparatu Panasonic Lumix LX-3. Poniżej znajdziecie link do projektu wraz z opisem: https://www.thingiverse.com/thing:3374747
Ostatnio wpadłem jednak na pomysł, żeby zajrzeć do środka zamiennika baterii kupionego na Aliexpress i sprawdzić, czy da się w nim zmieścić moduł ładowarki USB z układem TP4056. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po delikatnym rozłożeniu obudowy zobaczyłem sporej wielkości metalową podkładkę, która stanowiła większość masy baterii. Po jej usunięciu okazało się, że między właściwą baterią a obudową pojawia się około 2.5 mm wolnej przestrzeni – idealnie, żeby wcisnąć tam moduł ładowarki.
Jak przerobić akumulator? Krok po kroku:
- Rozcięcie obudowy – wzdłuż linii zgrzewu skalpelem lub nożykiem do tapet.
- Lutowanie przewodów – podłączamy „plus” i „minus” zgodnie z załączonymi zdjęciami.
- Podłączenie modułu ładowarki – przylutowujemy przewody do płytki TP4056.
- Montaż modułu – przyklejamy go do baterii za pomocą taśmy dwustronnej.
- Wycinanie otworów – skalpelem przygotowujemy miejsca na diody i gniazdo USB.
- Sklejenie obudowy – ja użyłem taśmy kaptonowej, bo taką miałem, ale zwyczajna taśma klejąca zadziała tak samo.
Jedyna niedogodność to konieczność lutowania przewodów od strony frontu baterii, w miejscu przylegającym do plastikowej obudowy. Da się to jednak zrobić przy odrobinie uwagi, a zakres ruchu styków w aparacie nadal zapewnia prawidłowy kontakt elektryczny.
Modyfikacja jest, eufemistycznie mówiąc, surowa 🙂 – dałoby się ją wykonać bardziej elegancko. Być może zajmę się tym przy okazji zakupu nowej baterii, bo obecna ma dość mizerną pojemność. Samą przeróbkę oceniam jednak jako bardzo praktyczną i prostą, bo pozwala całkowicie zrezygnować z zewnętrznej ładowarki – w domu, ale przede wszystkim w podróży.
Pobór prądu przez dołączony do baterii i niezasilony układ TP4056 jest w moim przypadku niemierzalny (poniżej 10 nA). Datasheet układu mówi o prądzie rzędu 55 uA do maksymalnie 150 uA. Wg ChataGPT przez użytkowników bywa raportowany pobór sięgający nawet 200 uA, zależnie od klona układu TP4056. Piszę “klona”, albowiem wg ChataGPT, oryginalny układ jest na rynku w mniejszości. W przypadku braku zasilania USB można odseparować układ TP4056 od baterii za pomocą pojedynczego tranzystora P-MOS, jednakże jest to dodatkowa komplikacja, która, jak widać na przykładzie mojego modułu, nie ma uzasadnienia.
Uwaga dotycząca płytki TP4056
Te, które mam, są wykonane z grubego laminatu, co sprawia, że zmodyfikowana bateria jest lekko wypukła i mieści się w gnieździe na styk. Jeśli planujesz podobną modyfikację, to warto poszukać modułu z cieńszym PCB – będzie łatwiejszy do wmontowania. To szczególnie ważne w dwóch przypadkach:
- gdy zamiennik baterii ma grubsze ogniwo – wtedy połączenie cienkiego laminatu z micro-USB może być jedynym sposobem, by zmieścić kontroler ładowania w obudowie,
- gdy chcesz użyć modułu z gniazdem USB-C – cieńszy laminat zrównoważy większą wysokość złącza.
Post, nomen omen, scriptum
Aha! Przyszło mi do głowy, że i ten problem (związany ze zbyt grubym laminatem i gniazdem) można obejść, aczkolwiek wymaga to trochę zachodu. Mianowicie, jeżeli posiadamy kontroler z gniazdem USB-C, to gniazdo można wylutować, wyciąć miejsce w PCB taki sposób, by gniazdo mogło zostać umieszczone we wcięciu w płytce (zamiast normalnie, na płytce), po czym można wlutować gniazdo do góry nogami. USB-C jest symetryczne, więc taka przeróbka powinna się udać.



