Porównanie ergonomicznych myszek: Logitech MX Master vs Ugreen M751 (Ugreen Hyper-Fast Scroll)

Wprowadzenie – wnioski z kilkuletniego korzystania z Logitech MX Master

Jakieś 6 lat temu stałem się posiadaczem myszki Logitech MX Master. Do zakupu namówił mnie znajomy, który podkreślał niesłychaną ergonomiczność tego gryzonia i jego wysoką jakość. Zachwalał, iż cena, jakkolwiek jest wysoka, tak komfort obsługi czyni ją w pełni uzasadnioną. Mówił przy tym, iż pierwszych kilka godzin pracy z tą myszką będzie dziwne albo wręcz niekomfortowe, ale po przyzwyczajeniu nie sposób będzie się bez niej obejść.

Czas pokazał, że kolega miał rację. Ta myszka okazała się jednym z moich najlepszych zakupów sprzętu komputerowego. Bryła myszy jest świetnie dostosowana do dłoni, ruch kursora jest precyzyjny, urządzenie niezawodnie paruje się z 3 urządzeniami, czy to z użyciem dongle USB, czy po Bluetooth, a software zapewnia szerokie możliwości konfiguracji. Akumulator umożliwia zasilanie przez jakieś 2 tygodnie, czyli bez szału, ale gniazdo USB służące do ładowania znajduje się w miejscu pozwalającym na swobodne korzystanie z myszy podczas uzupełniania energii.

Niestety są też wady: boczne klawisze okazały się dla mnie niezbyt ergonomiczne, a boczna rolka z czasem uległa uszkodzeniu. Sądziłem, że to jakiś niezbyt poważny problem wynikający braku kontaktu elektrycznego, ale próby naprawy spełzły na niczym. Mechanizm rolki można było przeszczepić z używanej bądź uszkodzonej myszy, ale jako że rolkę wykorzystywałem jedynie do regulacji głośności, to funkcję tę powierzyłem bocznym przyciskom (nie wykorzystywanym przeze mnie do tej pory), przez co uszkodzenie nieszczególnie dało mi się we znaki. W międzyczasie pękła gumowa osłona przycisku pod kciukiem, co również udało mi się naprawić z pomocą czarnej folii do oklejania i lutownicy na gorące powietrze (celem dopasowania kształtu folii). Po jakichś 5 latach istotnie spadła wydajność akumulatora (wymieniłem). Zdjęcia pokazują, że gumowe wykończenie obudowy stopniowo się dezintegruje w trakcie użytkowania. Szczerze mówiąc ten ostatni problem postrzegam jako najbardziej istotny, bo o ile uszkodzenie rolki mogło być problemem jednostkowym, zaś wymiana akumulatora nie stanowi większego problemu (w obudowie jest sporo wolnego miejsca i bez problemu można dopasować jakiś litowo-polimerowy akumulator o pryzmatycznym kształcie), o tyle ścieranie się gumy jest nieuniknione podczas eksploatacji i o ile wiem dotyka wszystkich użytkowników. Aha – pojawił się też problem z dwuklikiem lewego klawisza. Początkowo pomogło użycie płynu CX-80, ale bardziej skuteczna okazała się wymiana przycisku, który przeszczepiłem z innej myszy. Sporo tych problemów jak na intensywną, ale zgodną z intencją producenta, eksploatację myszki. Na otarcie łez mogę dodać, że myszka jest zaprojektowana jako serwisowalna. Dostęp do środka jest bezproblemowy, nie wymaga użycia specjalnych narzędzi i nie wiąże się z ryzykiem wyłamania zatrzasków.

W międzyczasie rozważałem zakup następcy w postaci trzeciej odsłony niniejszego modelu, jednakże koszt rzędu 400 zł przesuwał zakup z zakresu tych niezbędnych w stronę fanaberii 🙂 Przeszło mi przez myśl, by kupić jakiś klon MX Master, np. produkcji Rapoo, ale odrzucał mnie brak swobodnie kręcącej się rolki w żadnej z dostępnych alternatyw. Jako, że moja myszka nadal działała, to nie miałem parcia na zmianę.

Ostatnio pojawił się jednak produkt, który wzbudził moje zainteresowanie – chodzi mianowicie mysz Ugreen, czyli przedmiot niniejszego opisu. Na pierwszy rzut oka myszka nie wydaje się być ordynarnym klonem Logitecha, różni się nieco kształtem, chociaż inspiracja jest oczywista. Niestety brakuje w niej przycisku pod kciukiem oraz konfigurowalnego przycisku na grzbiecie. W przeciwieństwie do pierwowzoru, zasilanie stanowią baterie AA. Opis produktu wskazywał, iż mysz, podobnie jak Logitech, wyposażona jest w swobodnie kręcącą się rolkę oraz pozwala na połączenie z trzema urządzeniami. Korzystam z tej myszki od kilku dni, zatem mogę sobie pozwolić na wstępne podsumowanie.

Ugreen M751 – zalety

  • Myszka jest istotnie cichsza niż pierwowzór. Dotyczy to zarówno klawiszy, jak i pracy rolki.
  • Rolka potrafi długo się obracać po wprawieniu jej w ruch. W przeciwieństwie do myszki Logitech, nie posiada żadnego aktywnego mechanizmu przełączającego tryb pracy rolki, dlatego podczas zmiany trybu z klikającego na swobodny nie występuje żaden hałas. Klikanie jest delikatne, ale wyczuwalne. Trzeba przy tym dodać, że najnowszy MX Master 3 jest znacznie cichszy od mojej wersji Logitecha. Szczerze mówiąc, działanie rolki w myszce Ugreen określiłbym jako lepsze, niż w MX Master 1 (więc pewnie również MX Master 2), aczkolwiek prawdopodobnie nowsza MX Master 3, w którym mechanizm rolki jest inny, na tym polu by wygrała.
  • Obsługa kursora wydaje się precyzyjna. Nie zauważyłem różnicy względem Logitecha.
  • Mysz przyjemnie leży w dłoni, zaś wygodę oceniam jako zbliżoną do oferowanej przez pierwowzór, ze wskazaniem na Logitech, z racji na większe gabaryty.
  • Przełączanie pomiędzy urządzeniami jest szybkie i bezproblemowe. Towarzyszy temu zmiana koloru LED w pobliżu przycisku zmiany DPI.
  • Zasilanie stanowią dwie baterie AA, przy czym połączone są one równolegle. Można zainstalować tylko jedną baterię w celu obniżenia masy kosztem częstotliwości wymian baterii. Mi odpowiada użycie dwóch ogniw.

Ugreen M751 – wady

  • Myszka jest bardziej plastikowa w dotyku niż MX Master, mimo że newralgiczne powierzchnie po lewej i prawej stronie myszy pokryte są gumą.
  • Przyciski “wstecz” i “do przodu” z boku myszy drażnią kciuk podczas pokręcania boczną rolką w dół. Wrażenie byłoby lepsze, gdyby górne krawędzie tych przycisków były lekko zaoblone.
  • Główna rolka bywa nieprecyzyjna. Po ustaniu pokręcania nią, zdarza się, że przeskoczy jeszcze o jeden klik. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że klikanie rolki jest delikatne, przez co nie jest ona utrzymywana w stanie stabilnym z dużą siłą mechanizmu. Nie przeszkadza mi to istotnie, ale odnotowuję po stronie minusów. W Logitech MX Master podobnego problemu nie zarejestrowałem.
  • Bateria – czas pokaże, na ile wystarcza zasilanie w tej myszce. Gdyby okazało się niedostateczne, planuję wykorzystać akumulator 1.5 V ładowany z USB. Zawiera on de facto akumulator litowy, przetwornicę obniżającą napięcie do 1.5 V oraz gniazdo USB w celu ładowania. Całość mieści się w formie baterii AA. Można rozważyć instalację dodatkowego gniazdka USB w obudowie myszki i podłączenie do niego akumulatora na stałe.
  • Raz zdarzyło się, iż myszka się zawiesiła. Miało to miejsce tuż po wyłączeniu komputera, podczas gdy myszka była uprzednio sparowana z nim po BT. Pomogło wyłączenie i włączenie myszy.
  • Jak wspomniałem, mysz nie jest wyposażona w przycisk pod kciukiem ani na grzbiecie. Przycisku pod kciukiem mi nie brakuje, ale klawisz na szczycie, w pobliżu rolki, w przypadku Logitech zwykłem konfigurować tak, by służył do centrowania obiektu w programach typu CAD. Ten brak jest odczuwalny, szkoda.
  • Ugreen zapamiętuje ostatnio użyte dołączone urządzenie, czyli po załączeniu zasilania dioda wyboru urządzenia będzie mieć kolor taki sam, jak ostatnio używany. Jednakże myszka nie zapamiętuje DPI (po włączeniu czułość jest zawsze “środkowa”). Zatem lepiej jest ustawić czułość na komputerze, aniżeli w myszce, bo jeżeli czułość jest inna niż domyślna, to po włączeniu myszki trzeba doklikać się do niej ponownie.
  • Ugreen nie dostarcza żadnego oprogramowania umożliwiającego przemapowanie klawiszy. Na szczęście w celu przekonfigurowania myszy można użyć programu AutoHotKey i działa to bez zarzutu. Zachowanie rolki bocznej zmieniłem tak, by służyła do regulacji głośności, zaś przyciski pod nią, domyślnie wywołujące akcje “wstecz” i “do przodu”, centrują obiekt w CAD oraz zmieniają widok.

Ugreen M751 – pobór prądu

Na obudowie myszy napisane jest, iż nominalny pobór prądu wynosi 10 mA. Jeżeli byłoby tak w istocie, to komplet dwóch baterii wystarczyłby na jakiś miesiąc pracy, co byłoby raczej rozczarowującym rezultatem. Postanowiłem ten parametr zatem zweryfikować. Zmierzony przeze mnie pobór prądu wynosi:

  • 20 mA podczas parowania BT (czyli jakieś 2 sekundy po włączeniu myszy),
  • 5 mA podczas ruchu,
  • 1.5 mA jakieś 0.5…1 sekundę po ustaniu ruchu bądź podczas powolnego ruchu (towarzyszy temu spowolnienie migania LED czujnika),
  • 410 uA przy bezruchu.

Szacuję, że przy takim poborze prądu, gdybym myszy w ogóle nie wyłączał, komplet 2 baterii powinien wystarczyć na ponad rok pracy. W przypadku wyłączania, baterie powinny zapewniać pracę przez ponad 2 lata. Tym samym instalacja akumulatora w miejscu baterii traci sens.

Słowo końcowe

Moje wstępne wrażenie jest takie, że nareszcie jakiemuś producentowi udało się wykonać myszkę, która użytecznością zbliża się do legendarnego Logitecha i nie jest jego ordynarną kopią. MX Master, w moim mniemaniu, zasługuje na miano legendy, ponieważ przy okazji opracowywania tego produktu niejako wymyślono myszkę na nowo. Mimo, że jego forma wydaje się na pierwszy rzut oka udziwniona, to w pełni podyktowana jest treścią, czyli ergonomią.

Byłbym zapomniał – cena. Na Aliexpress Ugreen Hyper-Fast Scroll kupicie za 78 zł, a w promocji dla nowych użytkowników nawet za 65 zł. Stanowi to koszt równy 1/3 ceny Logitech MX Master 2, bądź 1/4 w przypadku wersji 3. Uwzględniając cenę, jest to, moim zdaniem, dobry produkt, który użytecznością nie odbiega znacząco od pierwowzoru.

PS. Załączam skrypt AutoHotKey, który wywołuje zmianę zachowania przycisków “wstecz” i “do przodu” zależnie od aplikacji oraz pozwala na regulację głośności boczną rolką. Skrypt został stworzony w całości przez ChatGPT. Zmodyfikuj skrypt pod kątem swoich zastosowań. Można go przekleić do okna ChatGPT i poprosić o zmianę zachowania wg Twoich potrzeb, albo (lepiej) zdefiniować zachowanie myszki wg własnych kryteriów i stworzyć analogiczny skrypt na nowo.

Skrypt AutoHotKey (szablon) dostosowujący zachowanie myszki

Film z porównaniem hałasu generowanego podczas korzystania z myszek

Galeria zdjęć

Leave a Comment